Od redakcji
Misje w artykułach
Misjonarze piszą
Modlimy się
Papieskie Dzieła Misyjne
Diecezjalne Dzieło Misyjne
Misje w dokumenatach
Misje w Świecie
Misje w cyfrach
Informacje

Archiwum

 

DIECEZJALNE DZIEŁO MISYJNE

 

W dniu 5 lutego 2011 r. Benedykt XVI mianował biskupem Karagandy w Kazachstanie pełniącego funkcję administratora apostolskiego w Atyrau – ks. bp. Janusza Kaletę.

ROZMOWA PRZEPROWADZONA W DNIU 21 LUTEGO 2011 R. Z NOWO MIANOWANYM BISKUPEM KARAGANDY  

Ks. Krzysztof Czermak: W sierpniu 1999 roku został Ksiądz Biskup mianowany administratorem apostolskim w Atyrau, w zachodnim Kazachstanie. Wtedy, kiedy Ksiądz Biskup zaczynał pracę misyjną na tamtym terenie, który obejmuje obszar równy dwóm obszarom Polski, była jedna parafia w Aktiubińsku, z jednym księdzem. Jak wygląda sytuacja teraz, kiedy Ksiądz Biskup został mianowany biskupem Karagandy i jednocześnie pozostaje administratorem w Atyrau?

Ks. bp Janusz Kaleta: W tym momencie mamy sześć regularnie działających parafii. Pracuje w nich, licząc ze mną 9 księży: sześciu Polaków, w tym trzech nas z diecezji tarnowskiej, do tego jeden Białorusin, jeden Słowak i jeden Filipińczyk. Jest 6 sióstr zakonnych ze zgromadzenia św. Elżbiety. Ponadto w pracy duszpasterskiej pomagają wolontariusze. Głównie są to osoby z Ruchu Światło-Życie i neokatechumenatu. Przyjeżdżają oni do Kazachstanu najczęściej na kilka – osiem, dziewięć miesięcy.  

Jak dotąd wybudowaliśmy: w Atyrau kościół wraz z zapleczem duszpasterskim i dom sióstr. W Uralsku, gdzie pracuje obecnie ks. Janusz Potok, kościół oraz centrum duszpasterskie. W Kulsarach kaplicę z domem parafialnym. Na ukończeniu jest budowa centrum duszpasterskiego w Aktjubińsku, wcześniej w tym mieście wybudowany został dom caritas. Za kilka tygodni rozpoczynamy budowę centrum duszpasterskiego i kościoła w Aktau.  

Ks. Krzysztof Czermak: Pozostańmy przy administraturze w Atyrau. Na jej terenie praktykuje swoją wiarę ok. 1 promil mieszkańców tego regionu.  

Ks. bp Janusz Kaleta: Liczymy, że takich, spośród miejscowych mieszkańców, którzy w jakiś sposób są związani z Kościołem katolickim, jest około 2 tysięcy. To jest bardzo maleńka grupa i stosunkowo powoli rośnie. Do tego roku chrzciliśmy więcej osób dorosłych niż dzieci. Dorośli przygotowują się do chrztu co najmniej kilka miesięcy, a kiedy na katechezę nie przychodzą regularnie, to nawet dwa i trzy lata czekają na chrzest. To są najczęściej ludzie, którzy świadomie wybierają i chrześcijaństwo i Kościół katolicki. Mamy nadzieję, że liczba katolików będzie się powiększała. Oczywiście wielkim wyzwaniem misyjnym jest inkulturacja, próba dialogu z rdzennymi mieszkańcami Kazachstanu – Kazachami, a także z rodzinami mieszanymi. Barierą dosyć trudną do przebycia, jest język kazachski. O ile język rosyjski nam Polakom udaje się opanować w stosunkowo krótkim czasie, to język kazachski jest trudny do przyswojenia. Modlimy się o to, aby dotarli do nas kapłani, siostry czy wolontariusze - ludzie świeccy, którzy byliby dostatecznie zmotywowani do nauki tego języka.

Ks. Krzysztof Czermak: By zobrazować wysiłki ewangelizacyjne, które Ksiądz Biskup ze swoimi kapłanami podejmuje od prawie dwunastu lat na tamtym terenie, proszę powiedzieć, które wspólnoty rozwinęły się w liczniejsze, a która wspólnota jest najmniej liczna, gdy chodzi o w miarę regularne praktykowanie swojej wiary i pobożności w Kościele.  

Ks. Bp Janusz Kaleta: Nasze wspólnoty gromadzą na Eucharystii niedzielnej około 30 do 150 osób. W przypadku Atyrau, około połowy modlących się to obcokrajowcy związani najczęściej z przemysłem naftowym. Praca misyjna w zachodnim Kazachstanie, to nie jest pasmo spektakularnych sukcesów, szczególnie tych mierzonych liczbą przychodzących na mszę świętą. Cieszymy się z każdego człowieka, który jest z nami w jakiś sposób związany, wykazuje zainteresowanie, jeżeli nie explicite wiarą i przyjęciem chrztu świętego, to na przykład śpiewem w chórze, czy też zajęciami prowadzonymi w naszych ośrodkach duszpasterskich. Mam wrażenie, że te miejscowe wspólnoty wzrastają i stają się coraz silniejsze. Są pewne uwarunkowania naturalne. We mszy św. uczestniczy stosunkowo dużo osób starszego pokolenia. Jest z nami związane też dość dużo dzieci i młodzieży. Przychodzi jednak taki moment, gdy młody człowiek powinien się opowiedzieć do jakiej wspólnoty religijnej chce należeć. Kiedy dziewczyna poznaje chłopaka, myślą o małżeństwie, dosyć często jest to związane z odejściem od Kościoła katolickiego, szczególnie, gdy rodzinna tradycja prawosławna, lub muzułmańska jest w którejś rodzinie bardziej zakorzeniona. Cieszy jednak każdy człowiek, który chociaż przez pewien czas był z nami związany. Nie boi się on wejść do naszej świątyni, umie się modlić i nierzadko po kilku latach przychodzi i mówi: „Chodzę do Kościoła prawosławnego, ale spowiadać to się u was nauczyłem”.  

Ks. Krzysztof Czermak: Oczywiście nie mówimy tutaj o sukcesie ewangelizacyjnym. Matka Teresa Ledóchowska powtarzała, że ewangelizacja nie zna słowa „sukces”, ale możemy obserwować, że te ziarna, które rzucano od dwunastu lat, jednak wydają owoc.

Ks. Bp Janusz Kaleta: Pewne owoce są. Przede wszystkim staramy się pracować pośród tych, którzy mają korzenie katolickie. To są przede wszystkim Niemcy i Polacy z pochodzenia oraz cała gama osób pochodzących z rodzin mieszanych. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że w ogólnych statystykach kościelnych Kazachstan wypada bardzo kiepsko. 20 lat temu w Kazachstanie mieszkało prawie milion Niemców (około 2 miliony w całym ZSSR). W 1999 r. było ich w Kazachstanie jeszcze około 356 tysięcy. Natomiast w 2009 r. statystyki podają liczbę 220 tysięcy. Wtedy, przed dwudziestu laty, można było pokusić się o stwierdzenie: „około 25-30% Niemców mieszkających w Kazachstanie tradycyjnie należy do Kościoła katolickiego, gdy do tego dodamy jeszcze około 40 tysięcy Polaków z pochodzenia, mamy 250-300 tysięcy katolików”. Te liczby muszą być odpowiednio korygowane wraz z emigracją z Kazachstanu tych grup narodowościowych. Z drugiej strony 20 lat temu, na początku niezależności Kazachstanu, było na terenie całego państwa około 10, może 15 jako tako prosperujących parafii i niewielu więcej księży. Dzisiaj ta sieć parafialna obejmuje wszystkie obłasti, z wyjątkiem Kyzył Ordy. Mamy około 100 parafii i innych punktów duszpasterskich. Księża, siostry zakonne, osoby świeckie, wkładają bardzo dużo serca w swoją pracę katechetyczną, duszpasterską i preewangelizacyjną. Następuje urealnienie statystyk, ale można powiedzieć, że jest coraz więcej osób związanych z Kościołem katolickim nie tylko poprzez pochodzenie i więzy krwi.  

Ks. Krzysztof Czermak: Opuszczamy teraz administraturę w Atyrau, gdzie – jak Ksiądz Biskup wspomniał – około 1 promil mieszkańców tej administratury to katolicy. Przenosimy się do Karagandy. 5 lutego został Ksiądz Biskup mianowany przez Benedykta XVI pasterzem Karagandy. Karaganda, można powiedzieć, to taka stolica katolickiego Kazachstanu, w tym sensie, że kiedyś, w 1991 roku, zostając administraturą apostolską z nadania Jana Pawła II, obejmowała właściwie cały Kazachstan. Później nastąpił podział administracyjny w Kościele i w 1999 Karaganda została pierwszą diecezją w Kazachstanie. Ksiądz Biskup zaczyna tam teraz pracę…

Ks. bp Janusz Kaleta: Mało tego, Karaganda była stolicą administratury apostolskiej, obejmującej wszystkie kraje Środkowej Azji, tzn. Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Tadżykistan. Potem, myślę, że to była wizja pierwszego nuncjusza w Kazachstanie – Mariana Olesia, zostały utworzone odrębne struktury w tych poszczególnych państwach Środkowej Azji. Na początku były to misje sui iuris, teraz w Uzbekistanie i Kirgistanie mamy administratury apostolskie, a w Kazachstanie cztery jednostki administracji kościelnej, to znaczy trzy diecezje oraz administraturę.  

Ks. Krzysztof Czermak: Do tego jeszcze nawiążemy…Jaką sytuację, krótko ujmując, Ksiądz Biskup zastaje w Karagandzie?  

Ks. bp Janusz Kaleta: Jestem bardzo zaskoczony tą decyzją Stolicy Świętej. Biskup Lenga pracował w Kazachstanie od 30 lat. Najpierw przez dziesięć lat jako ksiądz, potem został mianowany biskupem w Karagandzie. Od lat jest filarem, ikoną Kościoła w Kazachstanie. Mam pójść na jego miejsce w zdecydowanie inne warunki niż w zachodnim Kazachstanie. Tam tworzyliśmy te zręby Kościoła od samego początku. Kościół w Karagandzie to dziedzictwo dziesiątków tysięcy zesłańców. Karaganda była – jak mówił Sołżenicyn – największym miastem w archipelagu Gułag, sieci sowieckich łagrów. Wokół Karagandy przebywało dziesiątki tysięcy zesłańców i więźniów politycznych. Potem byli oni często osiedlani w tym mieście. To region, gdzie praktycznie nieprzerwanie od czasów wojennych działali księża, istniały parafie. Dzisiaj w samym mieście jest ich trzy a w promieniu 50 km od niego około dziesięciu. W Karagandzie mamy jedyne seminarium duchowne dla całej Środkowej Azji. Jest tam nawet kilku kleryków z Gruzji, czyli z Kaukazu. Mamy tam ogólnokazachstański ośrodek i biuro Caritas. Wyzwania są duże, dlatego proszę o modlitwę i liczę na pomoc, przede wszystkim na posługę nowych misjonarzy, gotowych podjąć te wyzwania.  

Ks. Krzysztof Czermak: Przypomnijmy, że Kazachstan jest obszarowo prawie dziewięć razy większy od Polski. Jest co do wielkości bodaj dziewiątym krajem w świecie. Podzielony jest na cztery jednostki administracyjne Kościoła. A więc Atyrau, Astana, Almaty i właśnie Karaganda. Ponieważ Ksiądz Biskup w tej chwili administruje Atyrau i jest Biskupem Karagandy, obrazowo można by powiedzieć, że połowa Kazachstanu powierzona jest pieczy Księdza Biskupa. To olbrzymie, bezkresne terytorium jest symbolem wielkich wyzwań…

Ks. bp Janusz Kaleta: Kazachstan jest dziewięć razy większy od Polski, ale w Polsce na kilometr kwadratowy przypada ponad 120 osób, w Szwajcarii 198 osób, a w Kazachstanie 5,7 osoby. Pomiędzy poszczególnymi naszymi parafiami są bardzo duże odległości. W bardzo optymistycznych szacunkach tylko jeden procent z około szesnastu milionów mieszkańców to katolicy. Nie ma dużej liczby kleryków w Seminarium Duchownym. Myślę o tym, w jaki sposób zorganizować przygotowanie do kapłaństwa, by zapewnić dobry jego poziom. Może wyjściem byłaby kooperacja z seminariami w Rosji, w Petersburgu, może na Ukrainie, czy też Białorusi i program uczenia na odległość.  

Ks. Krzysztof Czermak: Pozostając przy temacie seminarium i powołań, kiedyś Joanna de Bigard, założycielka Papieskiego Dzieła św. Piotra Apostoła, odwoływała się do myśli wypowiedzianej przez Innocentego XI, który bardziej pragnął święceń jednego rodzimego kapłana niż nawrócenia 50 tysięcy niewiernych…

Ks. bp Janusz Kaleta: Myślę, że to samo można powiedzieć w Kazachstanie. Pracują tu księża około 14 narodowości. Przyjeżdżając z Polski i innych krajów czujemy pewną obcość i jesteśmy postrzegani jako ludzie z zewnątrz, którzy może mają dużo entuzjazmu, wiary i życzliwości, ale nie są „swoi”. Jest takie przeświadczenie: „Tak czy inaczej on mnie nie rozumie. Jeżeli będzie trzeba, to wsiądzie w samolot czy pociąg i już go nie ma”. Dlatego też modlitwa o powołania, dbałość o rodzime powołania kapłańskie i zakonne jest dla nas bardzo ważna.

Ks. Krzysztof Czermak: Karaganda jest postrzegana w Kazachstanie jako najbardziej katolicka diecezja, w sensie ilości katolików. Chciałem zapytać, czy właśnie katolicy Karagandy – gdzie kiedyś było centrum zsyłek i gdzie głównie w latach 30 XX. wieku zsyłani byli ludzie z Polskich Kresów Wschodnich – oni i ich potomkowie to główni reprezentanci właśnie tego Kościoła katolickiego? Czy ma Ksiądz Biskup już jakąś wiedzę o tym czy są wśród Kazachów, wśród Rosjan katolicy, którzy w wyniku dwudziestoletniej ewangelizacji tamtych terenów, do tego Kościoła katolickiego weszli i przylgnęli?

Ks. bp Janusz Kaleta: Pytania o tożsamość narodową są bardzo trudne. W Kazachstanie, podobnie jak w Rosji, nie do końca wiadomo, jaka komu krew w żyłach płynie; niektórzy nasi parafianie wyliczają począwszy od tatarskiej, przez żydowską, polską, rosyjską po niemiecką, stawiając pytanie: kim ja jestem? W sensie narodowym, ale też w sensie religijnym. To na pewno jest z jednej strony problem, ale te problemy są szansą. Kościół katolicki jest Kościołem powszechnym, wyrasta poza wąskie ramy narodowe.  

Ks. Krzysztof Czermak: Na terenie Kazachstanu mieszka około 100 różnych narodowości. Wspomniani przez Księdza Biskupa przede wszystkim Kazachowie czy Rosjanie, pewnie też Niemcy, reprezentują jakąś pokaźną liczbę tych, którym Kościół chce przybliżyć Chrystusa. Czy to jest główny problem ewangelizacji – właśnie ta różnorodność narodowościowa?

Ks. bp Janusz Kaleta: Ja bym dodał do tych różnych narodowości jeszcze Koreańczyków zesłanych z Dalekiego Wschodu do Kazachstanu w latach 30. Oni są otwarci na Ewangelię. Różnorodność narodowościowa nie jest wielkim problemem, dlatego że niemal wszyscy posługują się językiem rosyjskim. Jest to też obecnie główny język liturgiczny i duszpasterski w Kazachstanie. Wyzwaniem jest na pewno obecność tzw. ekspatriantów czyli tych, którzy wyjeżdżają z Ojczyzny, by pracować wszędzie, gdzie jest na świecie zapotrzebowanie na specjalistów wysokiej jakości. To są ludzie pracujący w przemyśle naftowym, w budownictwie, w bankach. Są dzisiaj tu, jutro tam. Dla nich na zachodzie Kazachstanu staramy się organizować duszpasterstwo w języku angielskim i w języku włoskim. W Astanie, Almaty, w innych miastach jest również taka potrzeba i są msze święte odprawiane w tych językach.  

Wyzwaniem jest na pewno środowisko kazachskie i zwiększająca się rola języka kazachskiego. Zaczyna on już dominować w administracji. Bez podstawowej znajomości tego języka będzie za jakiś czas bardzo trudno prowadzić parafie.  

Przed około piętnastu laty ostatecznie zdecydowano się w Kazachstanie na przejście w liturgii i duszpasterstwie na język rosyjski. Wcześniej były odrębne msze święte celebrowane najczęściej po niemiecku, po polsku. W tym momencie pojawia się konieczność skierowania większej uwagi na język kazachski.

Ks. Krzysztof Czermak: Czy są już księża, którzy byliby rodzimymi Kazachami?

Ks. bp Janusz Kaleta: Jest już jeden ksiądz narodowości kazachskiej. Trzeba jednak powiedzieć, że nie mamy wielkich osiągnięć ewangelizacyjnych wśród rodzimych mieszkańców Kazachstanu.  

 Ks. Krzysztof Czermak: I jedno z ostatnich pytań. W wywiadzie dla KAI, Ksiądz Biskup niedawno powiedział, że Kościół w Kazachstanie jest zdany na pomoc z zewnątrz… Co to znaczy?

Ks. bp Janusz Kaleta: Potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Przede wszystkim jeśli chodzi o ludzi. Stalin mówił: „Кадры решают все” – „Kadry stanowią o wszystkim”. Pewnie trzeba się z tym zgodzić. Moją nominację rozumie między innymi jako wyraz zaufania Stolicy Apostolskiej nie tyle do mnie osobiście, co zaufania do diecezji tarnowskiej i do Kościoła w Polsce, że uda się zmobilizować polskich i tarnowskich księży, siostry zakonne, świeckich gotowych do podjęcia różnych obowiązków w Kazachstanie. Potrzebni są ludzie dyspozycyjni, gorliwi, głęboko wierzący, gotowi podjąć ryzyko, mający odrobinkę żyłki poszukiwacza przygód, bo niewątpliwie Kazachstan, to miejsce, gdzie tych przygód jest co niemiara. Nie wszystkie są oczywiście bardzo przyjemne. W każdym razie, jeśli chce się coś zrobić, nie można liczyć na spokojne życie.

Potrzebne jest wsparcie modlitewne i zainteresowanie tymi ludźmi, którzy wyjeżdżają do Kazachstanu. Samotność jest dosyć trudna w naszych warunkach, dlatego też pomoc z zewnątrz może się wyrażać w tym, że ktoś ma chwilę czasu na porozmawianie na skypie, czy przez inny komunikator, ze znajomym księdzem czy siostrą zakonną.  

Jesteśmy zdani także na pomoc materialną. Nasza praca to ciągle jeszcze tworzenie podstawowych struktur Kościoła. Nie umiemy niestety ewangelizować inaczej, niż tworząc parafie, budując w tamtych warunkach kościoły, domy parafialne. Przy tych olbrzymich różnicach temperatur: 80 stopni pomiędzy zimą i latem – bardzo ważne, by były to w miarę solidnie budowle. Trzeba powiedzieć, trochę usprawiedliwiając i dalej ciągnąc ten temat budowlany, że podobnie robią wyznawcy islamu. Oni mają bardzo dużą pomoc i widzimy wokół dużych miast, wianuszek nowych meczetów. Praktycznie w każdej z wiosek obok Almaty i Astany są meczety wybudowane niekoniecznie za miejscowe pieniądze.  

Bardzo ważne jest też uświadamianie sobie i wierzącym w Polsce, że nie możemy być bardzo zadowoleni z siebie, jeżeli tylko nam udało się pójść w niedziele do kościoła, świętować Boże Narodzenie, Wielkanoc i inne święta. Dobrze byłoby mieć na uwadze tych, którzy chcieliby świętować, a nie mają kościoła, chcieliby przystąpić do sakramentów, ale nie ma księdza, chcieliby, aby oni sami i ich rodzice byli pochowani na cmentarzu, w sposób zgodny z wiarą, w sposób chrześcijański, a nierzadko nie ma takiej możliwości.  

Ks. Krzysztof Czermak: W naszych parafiach, zwłaszcza tam gdzie świadomość misyjna odgrywa rolę w życiu danej wspólnoty, jest zanoszona modlitwa za misjonarzy, za „naszych” misjonarzy: za Księdza Biskupa, za księdza Janusza Potoka, za księdza Piotra Kluzę, którzy pracują w administraturze apostolskiej Atyrau. Myślę, że ci wszyscy, do których dotrą te słowa przed chwilą wypowiedziane przez Księdza Biskupa, zapamiętają potrzebę tej modlitwy, i w tym wymiarze zarówno duchowym, jak również materialnym, będą myśleć o potrzebie pomocy tym wspólnotom, temu Kościołowi, któremu Ksiądz Biskup teraz w Kazachstanie przewodzi.  

Ks. bp Janusz Kaleta: Serdecznie dziękuję za tę modlitwę i za wielką życzliwość, którą czuję, zwłaszcza, kiedy przyjeżdżam na zaproszenie księdza Biskupa Ordynariusza, by udzielać sakramentu bierzmowania w naszej diecezji. To podnosi na duchu. Świadomość, że ktoś, ofiaruje za nas swoją modlitwę, wyrzeczenie, cierpienie to nieoceniona pomoc. Słowa „Bóg zapłać” niech wyrażą głębię tej wdzięczności!

Ks. Krzysztof Czermak: A ja mówię Bóg zapłać za dzisiejszą rozmowę.

Ks. bp Janusz Kaleta: Bóg zapłać!  

AMOLENGE AKA  

Pod takim hasłem Inicjatywa Młodzi Misjom (IM2) diecezji tarnowskiej pragnie zaprosić do zaangażowania się w 3. projekt misyjny wspierający tarnowski szpitala w Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej („Misja Bagandou” – rok szkolny 2008/2009, „Beafrika” - 2009/2010), Projekt ten – jak sama nazwa wskazuje: „Amolenge Aka” – poświęcony jest dzieciom pigmejskim z plemienia Aka. Głównym jego celem jest zbiórka mleka modyfikowanego dla najmłodszych pacjentów szpitala, którzy cierpią i umierają z powodu niedożywienia.   

W ramach omawianego projektu przewidziane są następujące przedsięwzięcia:

  • Akcja informacyjna w tarnowskich szkołach i przedszkolach połączona z prelekcją nt. dzieci z plemienia Aka,
  • Otwarcie w dniu 29 maja 2011r. wystawy fotograficznej w Muzeum Etnograficznym w Tarnowie pt. Amolenge Aka,
  • Zbiórka mleka modyfikowanego dla dzieci ze szpitala w Bagandou,
  • Organizacja Koncertu SPE SALVI na tarnowskim rynku w dniu 23 czerwca 2011 r. oraz aukcja obrazów wykonanych przez uczniów Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie,
  • Pomoc w organizacji wyjazdu grupy młodych w ramach wolontariatu wakacyjny do szpitala w Bagandou.  

Serdecznie zapraszamy do wsparcie i pomocy w organizacji powyższych przedsięwzięć. Szczegółowe informacje na ten temat udziela: Barbara Wójcik (Odpowiedzialna za IM2) -
tel. 662 120 026, mail: b.i.wojcik@gmail.com lub ks. Andrzej Augustyn (animator diecezjalny PDPA) - tel. 608 431 094, mail: aaugustyn2@o2.pl   

Więcej info na www.m2.diecezja.tarnow.pl