Od redakcji
Misje w artykułach
Misjonarze piszą
Modlimy się
Papieskie Dzieła Misyjne
Diecezjalne Dzieło Misyjne
Misje w dokumenatach
Misje w Świecie
Misje w cyfrach
Informacje

Archiwum

 

MISJONARZE PISZĄ 

Ks. Witold Machalski pracuje w Ekwadorze od jesieni 2007 roku. Jako dyrektor diecezjalny Papieskich Dzieł Misyjnych w swojej diecezji dzieli się troską o potrzebę wsparcia wysiłków ewangelizacyjnych Kościoła na całej ziemi. Poniższy list jest formą apelu o wsparcie duchowe dla misjonarzy, będących podmiotami tych wysiłków.   

Mocache, 18 lutego 2011 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy Przyjaciele!  

Długo zabierałem się do napisania kilku słów, ale w końcu po trzech latach chciałbym się z Wami podzielić tym, co przeżywam obecnie na ziemi ekwadorskiej. Będzie to pewno nieco inny list misyjny, bo nie tyle chcę pisać o mojej pracy, co o moim doświadczeniu przeżywania misji. Impulsem jest zakończone wczoraj w Quito spotkanie dyrektorów diecezjalnych Papieskich Dzieł Misyjnych, w które jestem formalnie zaangażowany od sierpnia ubiegłego roku.

Wiemy dobrze, że misje to życie Kościoła. To wyraz jego świadomości, otwartości, wiary i miłości, aby każdy człowiek mógł poznać Jezusa i osiągnąć zbawienie. To jego wyjście do człowieka, który pragnie Dobrej Nowiny, ale jej nie zna, bo nikt mu jej nie głosi. A takich ludzi w XXI wieku jest około 4 miliardy.  

Mówiąc o misjach, myślimy o misjonarzach (kapłanach, siostrach zakonnych i świeckich) zaangażowanych w działalność ad gentes (głoszenie Chrystusa, tym, którzy Go nie znają). I tak jest. Myśląc o misjach, nie możemy zapomnieć o naszym osobistym zaangażowaniu, które jest naszym osobistym zobowiązaniem, wypływającym z przyjętego sakramentu chrztu świętego.

Będąc na urlopie, zawsze prosiłem o modlitwę za siebie, za ludzi, do których posłał mnie Pan. I w tym liście również o to proszę. Módlcie się za misje. Bez niej – my misjonarze – jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi, którym brakuje sił, cierpliwości, którzy czasem mają ochotę się spakować i wrócić do Polski. Z Waszą modlitwą stajemy się świadkami Chrystusa. Możemy odkrywać na nowo i coraz głębiej nasze powołanie, naszą wiarę, naszą misję. I możecie mi wierzyć – często Wasze wsparcie czuję jakby namacalnie. A sytuacji trudnych nie brakuje.  

Ostatnio wyjątkowo tragicznym wydarzeniem, które wstrząsnęło nami wszystkimi, było brutalne zabójstwo ojca Mirosława Karczewskiego (6 grudnia 2010), franciszkanina. Oczywiście są też codzienne trudne sytuacje. Choćby dziś. Godzinę temu celebrowałem pogrzeb brata katechisty, który zginął w wypadku spowodowanym przez syna innej katechistki. Syn uciekł (co tu w Ekwadorze nie jest czymś niezwykłym) i już się mówi o zemście. I trzeba wejść w tę sytuację, aby nie skończyło się kolejnym rozlewem krwi. Takich sytuacji każdy misjonarz mógłby wyliczać wiele.

I w takich chwilach bez Was, bez modlitwy, zostajemy sami i jest naprawdę ciężko. Więc napiszę jeszcze raz. Módlcie się za nas, ofiarujcie w naszych intencjach swoje choroby i cierpienia. Bądźcie z nami na misyjnej ziemi. I to co piszę, to nie przenośnia. Przez modlitwę naprawdę stajecie się obecni na misyjnej ziemi i jesteście misjonarzami razem z nami.

Chcę powiedzieć Bóg zapłać tym wszystkim, którzy każdego dnia łączą się z nami przez tajemnice różańca, którzy ofiarują za nas mszę św., którzy westchną na nami do Boga. Wiem, że są to tylko słowa, ale płyną one z serca. Ja również obiecuję modlitwę w Waszych intencjach.

W tym miejscu chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy prowadzą animację misyjną, szczególnie ks. Krzysztofowi, siostrze Kindze, którzy w naszym imieniu przypominają Wam jak ważna jest dla nas Wasza modlitwa i o nią proszą.

Na zakończenie jeszcze jedna prośba. Już ostatnia. Módlcie się też o nowe powołania misyjne. By nie brakło głosicieli Ewangelii. By ci ludzie, którzy ciągle czekają na odkrycie Boga, spotkali na swej drodze świadków Chrystusa.

Z modlitwą

Ks. Witek Machalski
Ekwador