Od redakcji
Misje w artykułach
Misjonarze piszą
Modlimy się
Papieskie Dzieła Misyjne
Diecezjalne Dzieło Misyjne
Misje w dokumenatach
Misje w Świecie
Misje w cyfrach
Informacje

Archiwum

 

MISJE W ARTYKUŁACH 

DO JAKIEGO KRAJU ZOSTALI POSŁANI PIERWSI TARNOWSCY MISJONARZE? (1)  

Jubileusz 225-lecia diecezji, jaki przeżywamy, jest okazją, aby zanurzyć się w historii Kościoła partykularnego, jaki jest w Tarnowie. W nią wpisuje się otwarcie diecezji tarnowskiej na Kościół powszechny. Uczestniczenie w ewangelizacji świata, czyli w zdobywaniu ludzi dla Chrystusa, to znak gotowości bycia fidei donum (darem wiary) dla innych.

Z Ludowej Republiki Konga do Republiki Konga  

Wszyscy wiemy, że krajem, do którego udała się pierwsza czwórka misjonarzy diecezjalnych z Tarnowa, było Kongo-Brazzaville. W latach sześćdziesiątych ulegał on przeobrażeniom, które doprowadziły ostatecznie do powstania w 1969 roku Ludowej Republiki Konga (République Populaire du Congo). Nasi więc księża, zapewne za zrządzeniem Bożej Opatrzności, znaleźli się w kraju, który co dopiero poddany został próbie komunizacji.

Kongo-Brazzaville uzyskało niepodległość w dniu 15 sierpnia 1960 roku. Jego pierwszym prezydentem został przewodniczący Związku Demokratycznej Obrony Interesów Afrykanów, ksiądz Fulbert Youlou. Ponieważ prowadził politykę filo francuską i był popierany przez reżim kolonialny, spotkało się to ze wzrastającym niezadowoleniem społeczeństwa. Od 13 do 15 sierpnia 1963 miały miejsce słynne „Trois Glorieuses” – trzy dni ulicznych manifestacji, w wyniku których Youlou musiał oddać władzę. Prezydentem został Alphonse Massemba Débat, który ogłaszając się socjalistą zdołał zmusić do opuszczenia kraju stacjonujące ciągle wojska francuskie oraz niektórych misjonarzy. Jest to więc czas rewolucji marksistowsko-leninowskiej próbującej rozprzestrzeniać zasady materializmu ateistycznego, rozsiewającego nienawiść między narodami, a który stawał się wyzwaniem dla Kościoła głoszącego prawdę o Bogu i człowieku. Stworzona została jedyna partia – Narodowy Ruch Rewolucyjny, której program postulował zasady „kongijskiego socjalizmu naukowego” i polityki niezaangażowania. Powstała również nowa konstytucja. W roku 1965 nastąpiła nacjonalizacja szkół. Prawica nie dawała za wygraną podejmując liczne, nieudane próby zamachów stanu. Jednak napięcie, jakie zaistniało między nową siłą polityczną a armią neokolonialną ćwiczoną i zbrojoną przez Francję, zmusiło Débata do poddania się do dymisji, w wyniku której na stanowisku prezydenta zastąpił go młody lewicowiec Marien N’Gouabi. Doprowadził on do powstania pod koniec 1969 roku Kongijskiej Partii Pracy o proweniencji marksistowsko-leninowskiej. Uchwalona została nowa konstytucja i zmiana nazwy państwa na Ludową Republikę Konga. Zaczął się więc okres państwa ludowego, trwający do 1991 roku. Koniec deklarowanego socjalizmu przyspieszyły upadek muru berlińskiego i pjerjestrojka w Związku Radzieckim. Nastąpiły więc zmiany polityczne i społeczne. Z Ludowej Republiki Konga powstała Republika Konga.

Znane metody przeciw religii i Kościołowi  

Rzeczywiście działalność Kościoła w Kongo, w tym czasie, była utrudniana. Miejscowe władze wymyślały różne preteksty, aby w nią ingerować. Nasi księża Stanisław Jeż i Stanisław Łacny wspominają o przesłuchaniu u szefa dystryktu. Stałymi trudnościami naznaczone były relacje ze szkołą i nauczycielami. Wszelkie ograniczenia nie były zaskoczeniem dla naszych misjonarzy i nie paraliżowały ich pracy ewangelizacyjnej. Slogany marksistowskie i portrety przywódców rewolucji nie zmieniały klimatu, w którym nasi księża żyli i pracowali dotychczas. Na tylnych szybach niektórych autobusów widniały np. napisy: „Wierzę w marksizm-leninizm”. Sytuacja, w której przyszło im głosić Ewangelię, była w wielu miejscach analogiczna do tej, doświadczanej w Polsce. Członkowie marksistowsko-leninowskiej Kongijskiej Partii Pracy (PCT) nie mogli oficjalnie uczestniczyć we mszy św. Było to dość mocno kontrolowane i ci, którzy nie chcieli podporządkować się zakazowi, tracili pracę. Kurierem PCT był dziennik Etumba, odpowiednik Trybuny Ludu. Działalność PCT skierowana była na walkę z religią. Jej prominenci uczyli, że „każdy marksista musi być wrogiem religii” i że „ona jest całkowicie polityczna”. Takie slogany można było przeczytać w propagandowej gazecie „Mweti”. Ukrytą formą walki z Kościołem była również cenzura.

Nie zabrakło też zorganizowanego prania mózgów kobietom. Działaczki Rewolucyjnego Związku Kobiet Kongijskich” (UFRC) otrzymywały swe wykształcenie w ZSRR, NRD i na Kubie. Powstał też Socjalistyczny Związek Młodzieży Kongijskiej (UJSC), który dysponował swoim dziennikiem „Jeunesse et Revolution”. Organizacja ta miała swoje komórki na uniwersytecie i w liceach, a więc było to dokładne nawiązanie do sytuacji młodzieży w Polsce. Dawne licea francuskie przybrały nowe nazwy: „Pierwszego Maja”, „Rewolucji”, „Wyzwolenia”, „Czerwonego Sztandaru”, „Karola Marksa”. Zakaz spotykania się z młodzieżą, któremu patronowali „pionierzy” (od 15 września 1965 r. istniał Krajowy Ruch Pionierów i wychowywał swych adeptów według moralności komunistycznej; indoktrynacja ideologiczna miała zapewnić narybek do UJSC; pionierzy nosili furażerki i czerwone chusty), nie wpływał ujemnie na odwagę duszpasterską misjonarzy z Tarnowa. Szli oni do młodzieży wiedząc, że obowiązująca ideologia jest przejściowa i nie brana na serio przez większość Kongijczyków. Okazją do spotkań był również sport, który mógł stać się nawet okolicznością do regulacji stosunków z miejscowymi władzami i podjęcia duszpasterstwa z większą odwagą.  

Ks. Krzysztof Czermak